Aleksander i tajemnica skradzionej kości

Wiek 6–8

Kiedy z sali dinozaurów znika cenna skamielina, ośmioletni Aleksander musi odkryć, co naprawdę się stało, i pomogą mu w tym liczby, a nie domysły.

Okładka „Aleksander i tajemnica skradzionej kości”

Sobotni poranek znaczył tylko jedno: Klub Młodych Detektywów w muzeum! Aleksander pędził obok olbrzymiego szkieletu zauropoda, a lupa podskakiwała mu na sznurku. Hania była jego najlepszą partnerką w klubie i zawsze miała pod ręką notes. — Dzisiejsza zagadka jest wyjątkowa — szepnęła. Za sznurem stał wózek konserwatorski, a na jego aksamitnych tacach, w bursztynowym świetle lamp, błyszczały ponume

— Stój — powiedziała Hania i nagle się zatrzymała. — Taca numer cztery jest pusta! Aleksander uniósł głowę z szeroko otwartymi oczami i spojrzał prosto na mosiężną karteczkę z numerem, przy której nie było żadnej kości. — Kość palca u nogi — sapnął. — Wielka kość palca u nogi zauropoda zniknęła! Pan Gustaw, wolontariusz, podbiegł do nich i nerwowo wykręcał ręce przy wózku.

— Odszedłem tylko na chwilkę! — powiedział pan Gustaw, nerwowo kręcąc troczki fartucha. — Czy ktoś ją ukradł? Hania zmarszczyła brwi i zajrzała do notesu. — Jeszcze nie wiadomo — odparła stanowczo. — Najpierw sprawdźmy numery. Każda skamieniałość ma numer inwentarzowy, a każda szuflada ma pasujący do niego numer. Aleksander pokiwał głową, a jego lupa błysnęła. — Liczby nie kłamią.

Strona 1 książki „Aleksander i tajemnica skradzionej kości”Strona 2 książki „Aleksander i tajemnica skradzionej kości”Strona 3 książki „Aleksander i tajemnica skradzionej kości”

Stwórz z imieniem i zdjęciem swojego dziecka · Przeglądaj bibliotekę opowieści