Filip i tajemnicze światło nad jeziorem
Wiek 6–8
Gdy nad jeziorem przy obozowisku, na którym jest Filip, zaczyna migać tajemnicze światło, Filip musi rozszyfrować jego wzór z kropek i kresek, błysk po błysku, żeby odkryć, kto go woła i dlaczego.

Ognisko trzaskało cicho, a Filip siedział otulony zapachem dymu, z notesem otwartym na kolanach. Miał na sobie leśnozieloną rozpinaną bluzę i koszulkę w beżowo-białe paski. Po drugiej stronie czarnego jeziora coś błysnęło. Raz. Drugi raz. — Pani Koral — szepnął Filip — to światło na przeciwnym brzegu to nie jest robaczek świętojański. Ono mruga celowo.
— Weź notes i chodź bliżej wody — powiedziała leśniczka Koral, przewieszając sobie zwinięty sznur przez ramię. Zaprowadziła Filip, wciąż w leśnozielonej rozpinanej bluzie i koszulce w beżowo-białe paski, piaszczystą ścieżką na pomost. — Niektóre światła na tym jeziorze lubią rozmawiać. Trzeba tylko nauczyć się słuchać oczami.
Na końcu pomostu Filip, w swojej leśnozielonej bluzie, uklęknął i znowu obserwował światło. Krótko. Krótko. Długo. — To nie przypadek — powiedział, szybko skrobiąc ołówkiem. — Krótkie i długie błyski, jak kropki i kreski. Krótko, krótko, długo — co to znaczy? Pani Koral, to chyba alfabet Morse'a!



Stwórz z imieniem i zdjęciem swojego dziecka · Przeglądaj bibliotekę opowieści