Antoni i dzień naprawiania roweru
Wiek 6–8
Kiedy małemu sąsiadowi spada z roweru łańcuch i psuje mu całe popołudnie, Antoni chwyta swoją wierną skrzynkę z narzędziami, ma nadzieję, że naprawdę da radę sam, i cierpliwie, ogniwo po ogniwie, doprowadza rower do porządku.

Antoni jechał powoli na rowerze obok wielkiego dębu, a w koszyku podskakiwała blaszana skrzynka z narzędziami. Kiedyś naprawił skrzypiącą furtkę, a potem także chwiejne koło od drewnianego wozu, ale zawsze ktoś stał mu wtedy za plecami i patrzył. Dziś pomyślał: „Czy dam radę naprawić coś zupełnie sam, od początku do końca?”
— CZEKAJ! CZEKAJ! — zawołał ktoś żałośnie. Kuba stał jak wryty przy ceglanym murze. Jego mały czerwony rowerek leżał przewrócony na bok, a łańcuch zwisał luźno, brudny od smaru, jak zerwany naszyjnik. — Po prostu... stanął! — powiedział Kuba i zadrżała mu warga. — Teraz nie pojadę do parku! Wszyscy już tam są beze mnie!
Antoni zsiadł z roweru i uklęknął przy rowerku Kuby. Burek obwąchał łańcuch i cicho, z niepokojem zaskomlał. Z początku pogięty metalowy błotnik wyglądał groźnie, jakby coś pękło. Ale gdy Antoni przyjrzał się z bliska, zobaczył, jak jest naprawdę. Łańcuch wcale się nie zerwał. Po prostu zsunął się z zębów zębatki.



Stwórz z imieniem i zdjęciem swojego dziecka · Przeglądaj bibliotekę opowieści