Lena i burza nad Dzwonową Zatoką

Wiek 6–8

Gdy na ekranie satelity pojawiają się wirujące chmury, młoda prognostyczka Lena musi odczytać tajemne znaki nieba na tyle szybko, by ostrzec nadmorskie miasteczko, zanim burza zaleje jego brzegi wodą.

Okładka „Lena i burza nad Dzwonową Zatoką”

W każdą sobotę Lena wspinała się po krętych schodach starej latarni morskiej, żeby odwiedzić Marka, meteorologa z portu. – Będą dziś jakieś burze? – zapytała, stukając w swój srebrny skaner pogody. – Patrz w niebo, ufaj znakom – mruknęła Lena, bo to było jej ulubione powiedzonko. – Sprawdźmy satelitę – powiedział Marek i włączył ścianę rozświetlonych ekranów. Daleko na morzu wirowały białe chmury,

– Ten wir to burza tropikalna – wyjaśnił Marek. – Satelity wysoko w kosmosie robią zdjęcia chmur co kilka minut, jak aparat na niebie. Lena w turkusowej kurtce pochyliła się bliżej. Przez okno płynęło słone poranne powietrze, a wir robił się coraz bielszy i gęstszy. – Rośnie – szepnęła. Z zewnątrz ostro zakrzyczał Pepper i zjeżył pióra.

– Satelity pokazują nam chmury – powiedział Marek – ale żeby zobaczyć, jak wiatr kręci się w burzy, potrzebujemy też radaru na ziemi. Stanął za pulpitem i przełączył się na drugi ekran, pełen wirujących kolorów jak tęczowy wiatraczek. – To radar Dopplera – powiedział. – Słucha wiatru prosto stąd, z ziemi.

Strona 1 książki „Lena i burza nad Dzwonową Zatoką”Strona 2 książki „Lena i burza nad Dzwonową Zatoką”Strona 3 książki „Lena i burza nad Dzwonową Zatoką”

Stwórz z imieniem i zdjęciem swojego dziecka · Przeglądaj bibliotekę opowieści